.

.
Istnieją pytania, na które stale poszukujemy odpowiedzi.
Czytając zawarte tu treści poznasz ukryte techniki manipulacji stosowane nie tylko przez reklamodawców, sprzedawców, przywódców politycznych i religijnych ale również przez otaczających cię ludzi. Odkryjesz również ograniczenia własnej percepcji oraz biologiczne predyspozycje do ulegania złudzeniom. Dostrzeżesz przyczyny typowych zachowań i bariery społeczne utrudniające wyjście z tego "matrixu".
Staniesz się obserwatorem mającym wpływ na realizowanie swojego życia a nie wykonawcą planów innych ludzi. Wiedza to uaktywnienie własnych możliwości, poprawa jakości własnego życia, otoczenia, poprawa stanu zdrowia i finansów.
Naszym celem jest skłonić czytelnika do obserwacji otaczającego go świata oraz zachęcić do dalszych poszukiwań.

11 stycznia 2018

Ślepe posłuszeństwo – czy potrafimy wyznaczyć granicę wobec poleceń autorytetów

Wyobraź sobie, że jako ochotnik bierzesz udział w eksperymencie psychologicznym, w którym grupa ludzi zostaje podzielona na nauczycieli i uczniów. Eksperymentator to naukowiec, który wyjaśnia cel eksperymentu: zbadać wpływ kar na proces uczenia się i zapamiętywania oraz obserwacja zachowań w relacji uczeń-nauczyciel. Tobie została przydzielona rola nauczyciela. Brzmi niewinnie? 

Uczeń zostaje zamknięty w wydzielonym pomieszczeniu, jego ręce zostają unieruchomione i podłączone do elektrod generatora prądu. Tuż obok znajduje się urządzenie z przyciskami, za pomocą których uczeń może odpowiadać na zadawane pytania. 

Zadaniem nauczyciela czyli Twoim jest spowodowanie, żeby uczeń zapamiętał jak najwięcej opracowanych przez eksperymentatora zadań. Metodą nauki ma być kara za nieprawidłową odpowiedź w postaci wstrząsu elektrycznego, wytworzonego przez obsługiwany przez ciebie generator prądu. Na generatorze znajduje się kilkanaście przycisków generujących prąd o różnym natężeniu – od łagodnego do niezwykle silnego, niemal śmiertelnego (450 V). Za każdą kolejną złą odpowiedz musisz zaaplikować wstrząs o wyższej sile. 

Jak się okazuje twój „uczeń” nie ma dobrej pamięci i udziela nieprawidłowych odpowiedzi – jedna za drugą. Eksperymentator wymaga karania ucznia prądem. Wciskasz kolejne guziki, rażąc swojego ucznia coraz to silniejszym prądem, słyszysz, jak krzyczy z bólu. Eksperymentator zapewnia cię o konieczności kontynuowania badania, mimo że cierpienie ucznia budzi już twój zdecydowany niepokój. 

Co możesz wówczas myśleć? „To tylko eksperyment, więc robię, co mi każą”, „Inni też w tym już brali udział, mogę i ja” Czujesz dyskomfort z powodu sprawiania bólu drugiemu człowiekowi a mimo to kontynuujesz badanie?  

Czas na chwilę refleksji.... 


Taki eksperyment został przeprowadzony w latach 60-tych przez psychologa społecznego Stanleya Milgrama, pracującego na Uniwersytecie Yale. W roli eksperymentatora wystąpił zawodowy aktor o bardzo oficjalnym wyglądzie ubrany w biały fartuch laboratoryjny, grający charyzmatyczną osobowość i autorytet w badanej dziedzinie nauki. Natomiast uczniowie w rzeczywistości nie byli rażeni prądem, tylko udawali przerażenie i krzyczeli na skutek rzekomego bólu. Ich zadaniem było okazywanie coraz silniejszego zdenerwowania z powodu narastającego bólu, jaki powodował nauczyciel za pomocą generatora prądu. 

W rzeczywistości to tylko nauczyciel był w tym eksperymencie obiektem poddanym badaniu. Był przekonany, że rzeczywiście zadaje ból uczniowi. Gdy zadawał pytania o stan ucznia lub wręcz protestował, eksperymentator stanowczym głosem nakazywał mu kontynuowanie eksperymentu powtarzając, że jest to absolutnie konieczne. 

Eksperyment został wielokrotnie powtórzony w następnych latach w różnych wersjach, również przez polskiego badacza – dra Tomasza Grzyba psychologa z SWPS we Wrocławiu. 

Wyniki wszystkich eksperymentów są podobne i niestety przerażające. 

W eksperymencie Milgrama najsilniejszy szok zaaplikowało uczniowi 65% badanych. Nikt nie wycofał się, gdy ofiara wyraźnie o to prosiła, ani wtedy gdy zaczęła wołać o pomoc, nawet wtedy gdy wydawała okrzyki pełne bólu. 80% uczestników kontynuowało wstrząsy mimo tego, że uczeń wspominał, że ma kłopoty z sercem i krzyczał „Pozwólcie mi stąd wyjść!” (300 V). Wykonywali polecenia eksperymentatora. 

Jak się okazuje ludzie bez względu na rasę, narodowość czy wykształcenie mają podobne predyspozycje do bezwzględnego posłuszeństwa wobec autorytetów.

Co skłania ludzi do tak ślepego wykonywania rozkazów i nie powstrzymuje ich nawet poczucie, delikatnie mówiąc, dyskomfortu z powodu zadawania drugiemu człowiekowi takiego bólu? 

Jak twierdzi dr Tomasz Grzyb w wywiadzie dla Magazynu Wirtualnej Polski (https://magazyn.wp.pl/artykul/mrozacy-krew-w-zylach-eksperyment-polacy-posluszni-do-bolu) można tutaj mówić o wielu czynnikach: procesie ewolucyjnym, wychowaniu, konformizmie. 

Od zarania wieków człowiek potrzebuje przywódcy: kiedyś na polowaniach dziś w budowaniu praktycznie każdej idei. Jednostki sprzeciwiające się przywódcy postrzegane były i są nadal jako zagrażające osiąganiu sukcesów. 

Niewiarygodnie silne predyspozycje do posłuszeństwa wobec autorytetu kształtowane są również w procesie wychowawczym. Jeśli dziecko na przykład źle odpowiada na jakimś sprawdzianie - udziela odpowiedzi, która jest logiczna, ale niezgodna z kluczem - bardzo szybko dowiaduje się, że być może ma rację, ale klucz tego nie przewiduje. "Jeśli tak napiszesz na maturze, to nie będziesz miał punktu" - usłyszy. To tylko jeden z przykładów, ale takich sytuacji w życiu jest cała masa. Że nasze myślenie o jakimś problemie nie ma specjalnego znaczenia. Znaczenie ma to, co mówi pewna norma. Znaczenie ma to, co mówią osoby, których powinniśmy się słuchać. 

Do tego dochodzi zwykle ludzkie lenistwo do własnej oceny sytuacji. Jeśli znajdujemy się w grupie ludzi, która zachowuje się w określony sposób, sami przejmujemy podobny sposób zachowania, nie wgłębiając się w przyczynę.

Konsekwencje tych predyspozycji do słuchania autorytetów mogą mieć różne konsekwencje, nie zawsze dobre. Jak wiadomo z historii, skutkiem ślepego posłuszeństwa są zagłady całych narodów (jak hitlerowskie obozy koncentracyjne).

Czy możemy coś z tym zrobić? Myślę, że niezwykle ważne jest, aby w procesie wychowawczym przyzwyczajać dziecko do ufania własnym odczuciom i uczenie zachowywania dystansu do autorytetów. Jako dorośli powinniśmy uczyć się odczytywać pierwsze sygnały dyskomfortu jako reakcji na określoną sytuację i dostosowywać odpowiednio do nich swoje zachowania. Nauka nieulegania wpływom to niełatwy i długotrwały proces. Jest on jednak niezbędny, aby wykształcić w sobie siłę do przeciwstawiania się niechcianym wpływom.

Każdy człowiek ma prawo i obowiązek podejmowania decyzji zgodnych z własnymi odczuciami i intuicją. Być tzw. czarną owcą nie jest zapewne łatwe ale  gwarantuje przejście przez życie z podniesioną głową, w zgodzie z własnym sumieniem, bez konieczności usprawiedliwiania przed samym sobą własnych działań.

Koniecznie obejrzyj film - relację z eksperymentu z 1962 r., który z pewnością da ci wiele do myślenia. 







Polub nas na Facebook




Zobacz inne artykuły:
Fenomeny hipnozy a hipnoza sceniczna
Dlaczego nawyki przejmują nad nami kontrolę
Uwaga na szczęście

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz